Warszawa, Polska

3 °C

29.06.2017 /
10:51
3zdjecia

Biuletyn Informacji Publicznej

Wiosenni porywacze piskląt

Wersja do wydrukuWersja PDF
24.04.2017

Wiosna to czas, kiedy strażnicy miejscy z Eko Patrolu otrzymują coraz więcej zgłoszeń dotyczących podlotów, które opuściły gniazda. Reagują na każde wezwanie mieszkańców, jednak w wielu przypadkach okazuje się, że ingerencja człowieka nie była potrzebna.

„Nie było widać rodziców, wydawało mi się, że ptak jest sam", „Maluch nie potrafił latać, uciekał, nieporadnie podskakując, umiał tylko trochę podfrunąć" – tak najczęściej tłumaczą  ludzie, którzy – choć w dobrej wierze – to jednak przerwali lekcję życia podlotom. Nie „porywaj" piskląt! – apelują specjaliści.

Odejdź, nie przeszkadzaj
Trwa okres lęgowy. Już niedługo młode pisklęta pod czujnym okiem rodziców zaczną uczyć się życia. Będziemy spotykać je na trawnikach w parku, na ziemi w pobliżu drzew i krzewów.

Spora część ptaków opuszcza swoje gniazda zanim uzyska zdolność do lotu i przez jakiś czas uczy się rozpoznawania i unikania zagrożeń – pod opieką rodziców. Sympatia do tych stworzeń, które ożywiają betonową zabudowę miast, powoduje, że – działając w dobrej wierze – możemy ptakom bardziej zaszkodzić, niż pomóc – ostrzega kierująca „Ptasim Azylem" w warszawskim zoo dr Agnieszka Czujkowska.

Młode, niepotrzebnie zabrane ptaki, stanowią większość wśród kilku tysięcy pacjentów przyjętych w zeszłym roku do „Ptasiego Azylu". Najczęściej „porywane" to sowy (szczególnie puszczyki), krukowate (sroki, kawki, wrony, sójki), drozdy (kwiczoły, śpiewaki, kosy) i pustułki.

Osoby wrażliwe na potrzeby zwierząt nie wiedzą, że młode ptaki nie są same. Rodzice bardzo często pozostają w bezpośrednim sąsiedztwie z uczącym się potomstwem i utrzymują z nimi kontakt głosowy. Uciekają na widok człowieka, choć czasem mogą atakować, jak np. wrony czy sroki. Czasem wcale ich nie widać, jak w przypadku pustułek.

– Wczesne opuszczanie gniazda to element strategii przetrwania. Im szybciej, tym mniejsze szanse, że np. cały lęg zabije w gnieździe drapieżnik. Takie podloty uczą się przetrwać pod okiem rodziców. Tylko rodzice nauczą młode rozpoznawać sygnały alarmowe, drapieżniki oraz niebezpieczeństwa typowe dla okolicy, w której bytują. Nauczą je także, które miejsca są niebezpieczne i jaki dystans należy zachować w poszczególnych sytuacjach – podkreśla dr Agnieszka Czujkowska.

W przypadku, kiedy znajdziemy pisklę, któremu nic nie grozi i nie jest ranne lub chore,  najlepiej będzie nie podejmować żadnych działań i spokojnie się oddalić – przypominają specjaliści.

Pierwsze zgłoszenia i pierwsze interwencje Eko Patrolu
Tej wiosny straż miejska interweniowała już m.in. w przypadku pisklęcia, które ktoś przyniósł do szkolnego sekretariatu, piskląt przyniesionych do przychodni weterynaryjnej czy też piskląt, które – jak twierdziły osoby zgłaszające – wypadły z gniazda.

Nieporadne maluchy budzą litość osób wrażliwych, którym wydaje się, że młode ptaki zostały porzucone. Tak jednak nie jest. Szacuję, że każdego roku średnio połowa ptaków, które przekazali nam mieszkańcy, powinna zostać w środowisku naturalnym  – mówi Piotr Mostowski, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Straży Miejskiej m. st. Warszawy – Jeśli mamy taką możliwość, jak np. w przypadku małych kaczek, staramy się aby od razu wróciły do naturalnego środowiska. Szukamy dla nich adopcyjnych rodziców i jeśli adopcja powiedzie się pozostawiamy kaczki z nową rodziną.

Porwane pisklęta, którym odebrano możliwość nauki rozpoznawania zagrożeń pod okiem rodziców, będą miały zdecydowanie mniejsze szanse na przeżycie, gdy po pobycie w specjalistycznych ośrodkach zostaną wypuszczone do środowiska naturalnego.

Pracownicy „Ptasiego Azylu" działającego przy warszawskim zoo apelują: bądźmy empatyczni, ale podejmujmy przemyślane działania.

Jak reagować mądrze?
Pomagajmy, ale z rozwagą i tylko wtedy, kiedy jest taka konieczność!

  • Kiedy pisklę znajduje się w miejscu potencjalnie niebezpiecznym, np. na drodze.
  • Kiedy jest ranne lub tak osłabione, że nie ma siły uciekać.
  • Kiedy jesteśmy pewni, że gniazdo spadło lub zginęli rodzice pisklęcia.

W innych przypadkach po prostu spokojnie odejdźmy bez ingerowania w naturę. Specjaliści przypominają, że w przypadku wątpliwości lepiej jest skontaktować się z odpowiednią instytucją, np. ośrodkiem rehabilitacji ptaków, wysłać tam kilka zdjęć, wykonać kilka telefonów, niż niepotrzebnie zabierać młodego ptaka.

Więcej informacji

Pokaż okno Facebooka przy fokusie
Pokaż okno newslettera przy fokusie

Newsletter

Aktualne informacje z Wawra prosto na Twój adres e-mail

Zapisz się

warszawa19115.pl
Pokaż okno Facebooka przy fokusie
Budżet - Wawer